piątek, 30 listopada 2018

napawam się:))





Wiem jestem nieogarnięta blogowo ....czekacie pewnie ,aż zacznę pokazywać ten dom ,ale rewolucje w pewnym wieku rządzą się swoimi prawami ....postawiliśmy nasze życie  na głowie ...zbudowaliśmy dom przy którym większość prac remontowo wykończeniowych wzięliśmy na własne barki ...i tak z perspektywy i komentarzy otoczenia naszego  widzę, że zamiast wsparcia i dodawania nam otuchy jest rozliczanie ....kurcze to takie polskie ...my jesteśmy dumni ,że strop sami ,że ocieplenie sami ,że kartongipsy sami ,że pole powoli staje się ogrodem i że na dodatek wszystko budowane w weekendy ,a tu zamiast wsparcia słyszymy ..cierp ciało coś chciało i że opornie nam idzie ...no hellołłłłł ......my nie cierpimy, bo nie naszym celem było zadowolenie oka innych, tylko picie kawy o poranku na tarasie (choćby i z palet zbudowanym) ,zasypianie w ciszy i ciemności bez wiecznie tętniącego w uchu miasta ,napawanie się codziennie innym widokiem nieba wyświetlanym w naszym ogromnym oknie , jedzenie własnych ,pysznych pomidorów o SMAKU pomidora ,oddychanie czystszym powietrzem i dotlenianie się, a nie wysiadywanie przed telewizorem .....jednym słowem JESTEŚMY SZCZĘŚLIWI ....a szczęścia nie dają nam meble na wysoki połysk ,które zostawiliśmy w starym mieszkaniu, to już przerobiłam ...my niczego nie żałujemy ...
Na szczęście nie tylko tacy ludzie nas otaczają ,są też i nasi wierni kibice i im jestem szalenie wdzięczna ,bo są wsparciem choć pewnie nawet o tym nie wiedzą ...życzę wszystkim, żeby w swoim otoczeniu mieli takich wspaniałych ,cudnych ,szczerych ludzi, którzy mówią nie patrz ile masz jeszcze do zrobienia popatrz ile już zrobiłeś !!!!!i też potrafią wyczuć co w naszym życiu jest naprawdę ważne ....a powiem Wam ,że coraz więcej osób mówi też nam ,że w tym domu dobrze się czują ...a ja też mam wrażenie, że nareszcie jestem we właściwym miejscu, które mnie nie męczy tak jak mieszkanko na wysoki połysk








                                                                 pozdrawiam Was
                                                                            Aga


czwartek, 18 października 2018

Ania i Konrad





Cieszę się ogromnie ,że zgodzili się na upublicznienie tej sesji ..włożyłam w nią całe swoje serce ....fotografowanie to nie tylko naciśnięcie spustu migawki w odpowiednim momencie i idealnych ustawień aparatu...to przede wszystkim sztuka porozumienia pomiędzy modelami ,a fotografem ..cały czas się jej uczę ,ale myślę ,że idzie mi coraz lepiej ....dla mnie najważniejsze zawsze są emocje ...dla nich warto robić zdjęcia ...i osobiście za tym właśnie gonię ...za klimatem ,za szczęściem ,za chwilą jedyną i niepowtarzalną ,za uczuciami ..nawet jeśli technicznie się nie udało trafić w punkt , to nic ...ważne żeby czuło się prawdę ...można też stylizować i wybierać najpiękniejsze modelki ,ale wtedy chodzi bardziej o piękno ,o wygląd ...a to ulega przedawnieniu z czasem ..zmienia się moda i wtedy patrzymy na siebie z politowaniem po czasie ...ale emocje zawsze mają taką samą wartość ..bezcenną i nie ulegają dewaluacji ..zgodzicie się ???










                                                               pozdrawiam Was Aga

zdjęcia publikuję za zgodą występujących na nich osób i nie zgadzam się na ich kopiowanie i rozpowszechnianie bez mojej wiedzy i zgody

poniedziałek, 1 października 2018

aranżuję i fotografuję ...

wciąż z nieustającą chęcią ,w dążeniu do doskonałości :))) i kocham to robić coraz mocniej ....
bo i coraz bliżej moich wizji jestem ..chociaż wiele jeszcze brakuje do ostateczności ....na ten przykład rozrośniętych pnączy lub róży , zasłaniających to i owo i dodających uroku ...
no a jak nie ma ,a zdjęcia chciałoby się robić, to trzeba sobie wymodzić :)))



to taka mała zajawka tego jaki klimat w przyszłości gościł będzie pod jabłonkami :))
no nie mogłam odpuścić swoim hortensjom i nie zrobić z nich jakiegoś użytku :)))


pozdrawiam Was
Aga



środa, 19 września 2018

w ostatniej chwili

Cały czas walczę o ten swój wymarzony ogród .a walka jest mocno nierówna ,bo gorzej jeśli chodzi o glebę trafić się nie dało ...owszem istnieją rośliny preriowe takie jak perowskia ,której u mnie najwyraźniej posmakowało, ale ja chcę mieć swoje warzywa ..w dzisiejszym świecie kiedy liczy się tylko kasa, jabłka nie gniją miesiącami ,podczas kiedy moje trzeba zjadać tego samego dnia :)))
tak więc walczę o lepsze warunki bytowe moich roślin nawożąc ziemię m.in kompostem ..terroryzuję odpadkowo rodzinę krzycząc kiedy wyrzucają mi obierki do kosza na śmieci ,a nie do mojego specjalnego wiaderka kompostowego ..każdy skrawek i obierek dla mnie na wagę złota ... 
czyli tak zbieram ,kompostuję i przekompostowane wyrzucam gdzie się da i gdzie zaistnieje taka potrzeba :)))
No i potrzeba zaistniała akurat przy rynnie mojego domu, gdzie chciałam rozsadzić sobie sadzonki traw bujnie mi na rabacie zadarniających :)))nawieźliśmy ziemi z kompostownika i efekt jest taki że mam tam teraz plantację pomidorów ,które dopiero zaczęły owocować kurka blaszka .....


no żebym to ja wiedziała, to za przesadzanie tych traw bym się wzięła wczesną wiosną !!!!!
a tak teraz się martwię, czy zdążą mi się chociaż zaczerwienić przed nadejściem ochłodzenia ...






po trzech latach walki zaowocowały krzaki malinowe !!! !i już mogę iść z rana po malinki do ogrodu !!!mała rzecz i wiem ,że nie każdego, ale MNIE CIESZY!!!!! 





uprzedzam że będę Was męczyć jeszcze tutaj relacjami z ogrodowych potyczek :))
pozdrawiam Aga 

czwartek, 13 września 2018

Przygotowania ...

Nadchodzi jesień ,a wraz z jej pierwszymi zwiastunami ,nadchodzi u mnie pora na zatrzymywanie lata ....uwiłam więc sobie dzisiaj wianek z ziół z mojej rabatki :))) użyłam cząbru ,mięty,oregano i tymianku oraz odrobiny lawendy...uwielbiam kiedy po takiej pracy czuć zapach ziół na dłoniach jeszcze przez długi czas ....kiedy zioła się ususzą skruszę je do słoiczka szczelnie zamkniętego chociaż pewnie żal będzie taki fajny wianuszek rozbrajać :))) 





pozdrawiam wszystkich Aga

poniedziałek, 3 września 2018

Nornica





Nie ,nie będę podawała sposobu na pozbycie się nornic z ogrodu :))) bo JA JESTEM NORNICĄ :))) tak mnie nazywa mój mąż :)) pieszczotliwie :))))) a skąd ksywka ??? bo ja nieustannie ryję w naszym ogrodzie :)))))) zakładam wciąż nowe rabaty ,walczę z ubogą ziemią, a właściwie z piachem na którym nic nie chce rosnąć zbyt ,wyrywam darń wsadzam i przesadzam ,poszerzam warzywnik ...rzeczywiście wychodzę z tego ogrodu szarobura :))) ale przeszczęśliwa ....jak dziecko umorusane  i  ucieszone tym faktem :)))) Nie ,nie wyglądam jak eteryczna kobietka sunąca pośród łanów kwiecia ogrodowego ,raczej jak górnik na przodku :))))))
no i z tej uciechy postanowiłam Wam pokazać małe fragmenty ,mojego ,kiedyś, pięknego ogrodu :)))




wiosenne bergenie ,które kocham i namiętnie rozsadzam po całości ogrodu ..rozrastają się pięknie


kalina z owadziego sklepu, co to nie jest pomponiasta ale i tak cudna ..trzy lata czekałam na te kwiaty :)))


zawilce ...moja miłość od pierwszego wejrzenia :)) chcę duuużo i oczywiście rozsadzałam w tym roku z tej cudnej kępki "___


 pod jabłonią znalazłam małe krzaczki poziomki ,byly naprawdę maleńkie a w tej chwili jest ich łan i owocują mi już po raz drugi...robiłam z nich koktajle razem z truskawkami i jogurtem naturalnym ...smak i zapach miały ci one obłędny :))


kwiatostan traw ..bardzo inwazyjna ta trawa ,wypuszcza z kępy wciąż nowe sadzonki więc nie mam wyjścia i zagospodarowuję co się da :)))bo jest piękna :))))


a to Driakiew ...wiotka i obrażona na mnie ,bo mi kwitnie tyłem do frontu rabaty :))))


a to już bliżej jesiennych ,klimatów a raczej schyłku tego lata :)) na zdjęciu tego nie widać ale ta hortensja bukietowa wypuściłą kwiatostany jak dwie moje dłonie ... w tej chwili zaczyna opierać je na ziemi, bo jej ciążą :))



a to róża pnąca :))) i poniżej kolejne moje zaskoczenie ...markety dają radę :)))hortensja nazywana przeze mnie gwiazdkową :)))albowiem nazwa z etykietki okazała się niekompatybilna ze stanem faktycznym :)))





początki zaczątki rabatowe ..już jest gęsto ,ale chciałabym tam jeszcze dorzucić kilka rarytasków w postaci dalii łososiowej np :)))



                                                 drakiew oraz płomienna imperata



                         malutkie krzaczki borówki zaowocowały lepiej niż starsze koleżanki :)))


no i jabłka z robalem ,ale za to jak one smakują :))))
nadchodzi czas szarlotek :)pozdrawiam serdecznie
                                                                         Aga

niedziela, 26 sierpnia 2018

neverending story ......

czyli takie zjawisko ,że odkąd tylko sięgnę pamięcią, biegając po niemalże tych samych ścieżkach w okolicy, nieustannie mnie ona oczarowuje swoją zmiennością ..... co roku odkrywam w okolicy miejsca ,które sprawiają , że napasam oczy pięknem .... tak sobie myślę, że są miejsca ,w których Pan Bóg maluje na ziemi obrazy ...... bo na tle żółtego rzepaku nagle na miedzy wyrasta fioletowe kwiecie ....








                 

                     a dzisiaj chmury dotknęły ziemi (taki widok mam z okna kuchennego )



pozdrawiam Aga