
nic tak ostatnio mnie nie wycisza jak właśnie tworzenie ich .......
kiedy kończę jeden ,natychmiast mam w głowie pomysł na następny .......
a kiedy je robię czekam na efekt z niecierpliwością małego dziecka .....kiedyś dużo czytałam , teraz jednak nie umiem wyłączyć myśli codziennych ,chyba że książka z miejsca mną zawładnie ...bo jeśli wciąga po trzecim rozdziale ,to klops ....czytam myśląc o czymś innym i muszę wracać zmuszając się do skupienia :)))) a poza tym zawsze czytałam od deski do deski ,nawet z latarką pod kołdrą ....teraz bym chyba nosem się podpierała na drugi dzień .....ale tęsknię za książką więc jeśli macie jakieś ,które porywają już po pierwszej stronie ..please let me know !!!!
wracając do meritum ,to miałam zamysł ażeby poświęcić na te moje wianki jedną ze ścian ,ale na wieży i tak by wyglądały jak przysłowiowy kwiatek przy kożuchu .....zresztą na szczęście podobają się na tyle innym, że o magazynowaniu ich nie ma mowy ......i powiem Wam , że ta moja zabawa zaczęła dostarczać mi przeogromnej satysfakcji ........ radość innych i to, że widzę jak się z nich cieszą, dodaje mi wiary we własne możliwości ....a szczerze mówiąc ,myślałam że to będzie taka twórczość raczej do przysłowiowej szuflady :)))
nie chciałam tu wychwalić siebie ...chciałam podzielić się z Wami moją radością .....a ocenę zostawiam Wam .... krytykę też potrafię unieść jakby co .....najbardziej bowiem cenię u ludzi szczerość ...
ten należy do moich faworytów :)))
miał być mój ....do kuchni
pokochany ,oddany :)
AGA